Artist and the Machine. Jak AI wspiera i inspiruje muzyków

Kiedy algorytmy generują gotowe kawałki w przeglądarce, a narzędzia typu „tekst w piosenkę” stają się codziennością, rośnie potrzeba miejsca, w którym można spokojnie porozmawiać o tym, jak naprawdę zmienia się tworzenie muzyki. Właśnie tu pojawia się Artist and the Machine – inicjatywa, która zamiast bezkrytycznie zachwycać się technologią, próbuje osadzić ją w konkretnej praktyce artystów, producentów i ludzi z branży.

Czym właściwie jest Artist and the Machine?

Artist and the Machine to marka stojąca za cyklem AI & Creativity Summit w Nowym Jorku i Los Angeles oraz newsletterem, który śledzi przecięcie kultury i sztucznej inteligencji. W kwietniu 2025 roku podczas pierwszego nowojorskiego summitu organizatorzy zebrali około 400 innowatorów, twórców, menedżerów i founderów, by przez jeden dzień rozmawiać o tym, jak wygląda „collab” człowieka z maszyną w prawdziwych projektach, a nie tylko w prezentacjach inwestorskich.  

Za inicjatywą stoi Dani Van de Sande, strateg i kuratorka działająca na styku technologii i kultury. Jak czytamy w jej biogramie, założyła Artist and the Machine z przekonaniem, że „technologia to coś więcej niż narzędzie – to brama do pełnego potencjału ludzkiej kreatywności”.  To zdanie dobrze tłumaczy, dlaczego w środku AI-owego hype’u projekt tak mocno stawia na rozmowę, a nie na „pokaz gadżetów”.

584351082 17954410638016883 5721002798708135250 n
fot. instagram.com/artistandthemachine

Summit, newsletter i muzyka w czasach AI

Choć Artist and the Machine nie jest stricte imprezą muzyczną, wątek dźwięku i kompozycji wraca tu zaskakująco często. Na listopadowym AI & Creativity Summit w Los Angeles w 2025 roku pojawiło się ponad 300 starannie dobranych uczestników – od przedstawicieli marek takich jak Mattel, Coca-Cola, Adobe czy AWS po artystów wizualnych i muzycznych.  Wśród nich znalazła się m.in. Grimes, która od lat testuje granice między sztuką a technologią, a także Shantell Martin czy twórcy narzędzi kreatywnych z firm takich jak Lovable.  

Z relacji po wydarzeniu wynika, że ważnym wątkiem były tu szybkie, eksperymentalne produkcje audiowizualne. Jednym z przykładów była współpraca reżysera Jasona Zadywill.i.am, przy której dzięki AI udało się przygotować teledysk w trzy dni, a klip nabił ponad 30 milionów odtworzeń w tydzień. Zada mówił, że po raz pierwszy mógł pracować „z prędkością kultury”, a to zdanie idealnie oddaje napięcie między tempem cyfrowego świata a czasochłonną naturą pracy twórczej.

Równolegle działa newsletter Artist and the Machine WEEKLY, który co tydzień zbiera najciekawsze historie z pogranicza AI i kultury – od nowych modeli generatywnych, przez eksperymenty z muzyką, aż po etyczne dylematy związane z automatyzacją kreatywności.  To nie jest typowy serwis newsowy, raczej kuratorski przewodnik po tym, jak branża kreatywna próbuje zrozumieć własną przyszłość.

AI jako nowe studio nagraniowe

Najbardziej bezpośrednio muzyczna perspektywa pojawia się w sesjach poświęconych dźwiękowi. Podczas jednego z paneli zapowiedzianych na summit w Los Angeles – „AI and the Art of Sound: Redefining Music Creation in the Age of Intelligence” – o przyszłości muzyki rozmawiają przedstawiciele SpliceElevenLabs.  Splice buduje ekosystem sampli i narzędzi dla producentów, ElevenLabs rozwija generatywny dźwięk i głos, więc na scenie spotykają się dwie strony tej samej rewolucji: baza brzmień i algorytmy, które potrafią je modulować niemal w czasie rzeczywistym.

587792326 17954410725016883 5686460973572422256 n
fot. instagram.com/artistandthemachine

W zapowiedzi panelu pada zdanie, że „muzyka wchodzi w nową erę, w której ludzka kreatywność i sztuczna inteligencja harmonizują, by poszerzać granice dźwięku”. To nie jest pusta metafora. W praktyce mowa o narzędziach, które podpowiadają akordy, generują wielogłosowe harmonie, syntetyzują głosy wokalne albo pomagają w masteringu numeru, który powstał w sypialni na słuchawkach, a ma zabrzmieć jak radiowy singiel.

Nieprzypadkowo w komunikacji Artist and the Machine pojawiają się także odniesienia do serwisów takich jak Suno czy Udio – modeli, które z tekstowego promptu potrafią stworzyć pełny utwór z wokalem, aranżem i strukturą piosenki.  Na summitach nie chodzi jednak o demo kolejnych „magicznych” aplikacji, ale o pytanie, co to znaczy być kompozytorem, producentem czy wokalistą w świecie, gdzie część pracy przejmują sieci neuronowe.

Ten wątek doskonale ilustruje obecność Grimes na scenie. W jednym z tekstów zapowiadających summit Van de Sande przypomina, że artystka była pierwszą szeroko rozpoznawalną wokalistką, która udostępniła swoją zsyntezowaną barwę głosu do publicznego wykorzystania, a ostatnio pokazuje w sieci kulisy pracy nad teledyskami do swoich nowych utworów współtworzonych z AI. W projekcie „THE TUTORIAL” Grimes i reżyser Matt Zien rozbierają na czynniki pierwsze to, jak kształtują się gust i „smak” w czasach, gdy sztuczna inteligencja generuje nieskończoną liczbę wariantów obrazu i dźwięku.

Grimes, Matt Zien & Ben Relles at Artist and the Machine

Kto uczestniczy i dlaczego to ważne dla muzyki

Artist and the Machine przyciąga ludzi z bardzo różnych światów: od globalnych marek, przez startupy AI, po artystów i reżyserów. W Los Angeles na jednej liście mówców znaleźli się przedstawiciele wcześniej wspomnianych Mattel, Coca-Coli, AWS, studia CosmAdobe, ale także artyści tacy jak właśnie Grimes czy Shantell Martin i twórcy narzędzi kreatywnych z Lovable. W śród „głosów przyszłości” pojawiają się też postaci znane z eksperymentów z muzyką generatywną, jak Taryn Southern, która już w 2017 roku wydała jeden z pierwszych popowych albumów współkomponowanych z AI.  

To właśnie ten miks sprawia, że Artist and the Machine jest ciekawy z perspektywy muzyki. Na jednej scenie spotykają się osoby odpowiedzialne za rozwój modeli audio, producenci narzędzi dla twórców, przedstawiciele platform, na których ta muzyka będzie później odtwarzana, oraz sami artyści, którzy nie boją się „wpuścić” algorytmów do studia.

W komentarzu po summitcie w Los Angeles Van de Sande stwierdza, że „najlepsze projekty AI mają wyraźne ludzkie odciski palców” i że w świecie, gdzie jakość techniczna jest coraz łatwiejsza do osiągnięcia, kluczowe staje się świadome, etyczne podejście do narzędzi. W praktyce oznacza to, że AI ma być raczej nowym instrumentem niż zastępstwem dla producenta czy kompozytora.

Dla muzycznej sceny, także tej niezależnej, Artist and the Machine jest więc czymś w rodzaju sejsmografu. Pokazuje, jak wielcy gracze, pionierzy i eksperymentatorzy próbują ułożyć sobie relację z maszyną – i podpowiada, w którą stronę może pójść studio nagraniowe XXI wieku: bardziej otwarte, bardziej iteracyjne, coraz częściej podłączone do chmury i modele generatywne, ale wciąż oparte na bardzo ludzkiej potrzebie opowiadania historii dźwiękiem.

Więcej dowiesz się z oficjalnej strony Artist and the Machine dostępnej tutaj.

banerpoziomgm
1024x1024
Redakcja Gazety Muzycznej

Redakcja Gazety Muzycznej

Jesteśmy niezależną redakcją, która skupia się na tym, co w muzyce naprawdę ważne. Relacjonujemy koncerty i festiwale, podpowiadamy, na co warto zwrócić uwagę, i wybieramy tematy z treścią - nie tylko zasięgiem. Stawiamy na rzetelność, kontekst i muzykę bez plotek i nadęcia. Zamiast gonić trendy, stawiamy na uważną selekcję.