The Rolling Stones odmłodzeni cyfrowo w klipie do „In The Stars”

The Rolling Stones pokazali oficjalny klip do „In The Stars”, singla zapowiadającego album „Foreign Tongues”. Wideo nie sięga po klasyczny montaż archiwalny. Zamiast tego przenosi Micka Jaggera, Keitha Richardsa i Ronniego Wooda do świata stylizowanego na lata 70., gdzie muzycy występują jako cyfrowo odmłodzone wersje samych siebie.
Klip jako gra z własną ikonografią
Za reżyserię odpowiada François Rousselet, który wcześniej pracował z zespołem przy „Angry” z albumu „Hackney Diamonds” oraz przy „Ride ’Em On Down” z płyty „Blue & Lonesome”. W „In The Stars” ponownie ważna jest nie tylko piosenka, lecz także obraz: Stonesi grają w scenerii domówki, a wokół nich pojawia się współczesna obsada i estetyka imprezy rozpiętej między nostalgią a technologią.
W klipie występuje Odessa A’zion. Jej obecność wzmacnia filmowy charakter materiału i wpisuje się w nowszą strategię zespołu, który chętnie buduje teledyski wokół rozpoznawalnych aktorek. W 2023 roku w „Angry” pojawiła się Sydney Sweeney, a jeszcze wcześniej Rousselet wyreżyserował dla Stonesów „Ride ’Em On Down” z Kristen Stewart.
AI zamiast archiwum
Najważniejszym elementem nowego wideo jest cyfrowe odmłodzenie muzyków. Materiał korzysta z technologii deepfake przygotowanej przez Deep Voodoo. Efekt nie jest przedstawiany jako nieodnalezione nagranie sprzed dekad, lecz jako świadoma inscenizacja: zespół gra nowy utwór, ale w obrazie wraca do własnego mitu z czasów największej dominacji rocka gitarowego.
To rozwiązanie może budzić dyskusję o granicach wykorzystania sztucznej inteligencji w muzycznych teledyskach, ale w tym przypadku jego sens jest czytelny. The Rolling Stones nie próbują udawać, że czas się zatrzymał. Raczej wykorzystują technologię, by zestawić dzisiejszą premierę z ikonografią, którą sami współtworzyli.
Zapowiedź albumu „Foreign Tongues”
„In The Stars” zapowiada album „Foreign Tongues”, którego premiera została wyznaczona na 10 lipca 2026 roku. Wydawnictwo ma zawierać 14 utworów i ukaże się po „Hackney Diamonds”, pierwszej od lat płycie Stonesów z premierowym materiałem.
Nowy singiel jest więc nie tylko kolejnym punktem w kampanii albumowej. To także próba pokazania, jak zespół o jednej z najbardziej rozpoznawalnych historii w rocku może rozmawiać z własną przeszłością bez zamykania się w muzealnym geście.










