Sam Rivers, basista i współzałożyciel zespołu Limp Bizkit, zmarł w wieku 48 lat. Informację o jego śmierci zespół przekazał w mediach społecznościowych. Przyczyna zgonu na razie nie została ujawniona.
Sam Rivers urodził się 2 września 1977 roku w Jacksonville na Florydzie. Pierwsze muzyczne kroki stawiał z tubą w szkolnej orkiestrze, potem przeszedł na gitarę, a wkrótce jego nauczyciel zasugerował mu przejście na bas. To właśnie w Jacksonville, podczas pracy w fast-foodzie Chick-fil-A, poznał przyszłego lidera Limp Bizkit, Freda Durst. Razem z perkusistą Johnem Otto zaczęli eksperymentować z muzyką i w 1994 roku ruszyli z projektem, który przekształcił się w Limp Bizkit.
Sam Rivers był obecny przy narodzinach Limp Bizkit i przez lata budował podwaliny ich brzmienia. Zespół na końcu lat 90. i początku 2000. zdobył ogromną popularność albumami takimi jak „Significant Other” czy „Chocolate Starfish and the Hot Dog Flavored Water„. On sam pełnił funkcję zarówno basisty, jak i wokalisty wspierającego. Zespół w swoim oświadczeniu po jego śmierci nazwał go „the pulse beneath every song, the calm in the chaos, the soul in the sound” – czyli „pulsem pod każdą piosenką, spokojem w chaosie, duszą w dźwięku”. Jego styl gry, łączący groove’uą podstawę z metalową energią, przyczynił się do charakterystycznego oblicza Limp Bizkit i całej sceny nu-metalu.
Choć muzycznie rozwijał się bez przerwy, życie osobiste przyniosło Samowi poważne wyzwania. W 2015 roku odszedł z zespołu z powodu problemów zdrowotnych. Miał ostrą chorobę wątroby wynikającą z nadmiernego spożycia alkoholu. W efekcie przeszedł przeszczep wątroby. W 2018 roku powrócił do Limp Bizkit, by znów grać na scenie i tworzyć z kolegami. Jego historia pokazywała, że nawet w świetle trudności można próbować wrócić i znaleźć siłę w muzyce.







