fot. materiały prasowe

„Rogucki x 30 to sygnał tego, co właśnie pojawia się na mojej drodze artystycznej”. Piotr Rogucki o jesiennej trasie koncertowej
Piotr Rogucki nie traktuje trzydziestolecia swojej działalności jak zamknięcia kolejnego rozdziału. „ROGUCKI x 30” i „Transmutacje” mają być początkiem kilkuletniego procesu przemiany, w którym starsze utwory otrzymują nowe, elektroniczne i transowe brzmienie. W rozmowie opowiada też o Łodzi jako swoim artystycznym domu, zmianie podejścia do życia, niezależności tworzonej wokół kolektywu CZULE i o tym, dlaczego płyty są dla niego przede wszystkim pretekstem do spotkania z publicznością na koncertach.
[Damian Paluszkiewicz] Łódź to miasto, w którym zaczynałeś swoją drogę artystyczną. Jak dziś patrzysz na jej miejsce w swojej muzycznej historii?
[Piotr Rogucki] Zawsze tak samo – patrzę na Łódź jak na swój dom, na azyl i bezpieczne schronienie, a jednocześnie miejsce pełne inspiracji i energii, miasto bez zadęcia i presji na bycie fajniejszym niż się jest, miasto, w którym najpierw się robi, a potem dopiero się tym chwali, miasto, gdzie liczy się autentyczność ponad fejmem.
Na trasie „ROGUCKI x 30” zagrasz też w łódzkiej Wytwórni. Pamiętasz koncert w Łodzi, który szczególnie zapadł Ci w pamięć?
W Łodzi przechodziłem przez wszystkie etapy wtajemniczenia artystycznego: od Iron Horse przez Bed, Od Zmierzchu do Świtu, Dekompresję, juwenalia Uniwersytetu i Politechniki, a także konkurs w Pałacu Poznańskiego i zimowe koncerty plenerowe u Owsiaka, aż do Łódź Summer Festival. Te wszystkie wydarzenia to kroki milowe w mojej głowie.
Trzydzieści lat grania to naprawdę duży katalog utworów. Jak wybierałeś te, które ostatecznie trafiły do programu „ROGUCKI x 30”?
To było proste zadanie. Skupiłem się na tych mniej rozrywkowych, wybrałem takie, które niosą przesłanie filozoficzne albo dotyczące rozwoju duchowego, a pod względem formy – takie, które udało się zaaranżować w brzmienia elektroniczne, hipnotyzujące i transowe.
Patrzę na Łódź jak na swój dom, na azyl i bezpieczne schronienie, a jednocześnie miejsce pełne inspiracji i energii.
Czy przy układaniu tej trasy trafiłeś na jakiś utwór, z którym przez lata nie było Ci po drodze, a teraz nagle odkryłeś go na nowo?
Prawdę mówiąc… nie… wybierałem te, które bardzo lubię.
W „Transmutacjach” sporo dzieje się ze starszymi utworami. Który z nich zmienił się najbardziej podczas pracy z Normalnymi Ludźmi?
Najbardziej nie do poznania są utwory COMY, szczególnie „100 000 jednakowych miast” i „Los, cebula i krokodyle łzy”.
Jak daleko można twoim zdaniem odejść od oryginału, żeby utwór nadal pozostał sobą? Co musi w nim zostać?
Z interpretacją można pójść wszędzie, pod warunkiem, że efekt nie jest kuriozalny. To jest jedyne kryterium, które pozwala to ocenić: czy utwór działa na słuchaczy, czy osiąga zamierzony efekt – wzruszenie, refleksję, zamyślenie, ulgę… Nam się to udało.

Przez te trzydzieści lat zmieniłeś się jako wokalista, autor i człowiek na scenie. Gdzie sam widzisz dziś największą różnicę?
W moim podejściu do życia i świata. Przestałem się bać, przestałem za wszelką cenę stawiać na swoim i zacząłem cieszyć się wspólnotą i drobnymi sukcesami, na przykład tym, że wstałem o wschodzie słońca i jadę do pracy przez pustą autostradę.
Mówiłeś, że najważniejsze jest dla ciebie to, co dzieje się na koncertach. Był taki występ, po którym zacząłeś trochę inaczej patrzeć na granie na żywo?
Tak, koncerty i kontakt z ludźmi to istota pracy muzyka. Płyty to tylko pretekst do kolejnej trasy koncertowej.
Przez trzydzieści lat mocno zmienił się też sposób, w jaki trafiamy na muzykę i jej słuchamy. Jak Ty patrzysz na streaming, playlisty i krótkie formy?
Nie ma to znaczenia. Wszystko się zmienia i trzeba się do tego dostosować albo zostajesz w tyle i stajesz się powoli zgryźliwym tetrykiem.
Rogucki x 30 to nie jest podsumowanie. To już jest gotowa informacja i sygnał o wszystkim tym, co właśnie pojawia się na mojej drodze artystycznej.
Przy CZULE wyraźnie pojawia się temat niezależności od presji rynku i branży. Czego dziś najbardziej brakuje Ci w świecie muzyki?
Założyliśmy wraz z Leną Zotą i Arturem Czarneckim kolektyw artystyczny CZULE, dzięki czemu sami możemy decydować o współpracy twórczej, realizacyjnej i produkcyjnej. Zapraszamy do działania młodych, utalentowanych ludzi, tworząc własne wydarzenia oraz zajmując się organizacją wydarzeń dla innych artystów. Nasze działania będziecie poznawać systematycznie przez kolejne lata, ale nie ograniczamy się do myślenia o zyskach – działamy u podstaw, żeby eksplorować skuteczność działania we wspólnocie w branży twórców interdyscyplinarnych.
W świecie muzyki nie brakuje mi niczego. Jest lepiej niż kiedykolwiek. Jeśli coś mi się nie podoba, nie ma mnie tam, a jeśli coś zachwyca, to związuję się na dłużej.
Kiedy wracałeś przy jubileuszu do różnych etapów swojej kariery, był jakiś wybór sprzed lat, który dziś zrobiłbyś inaczej?
Na pewno było wiele sytuacji, które zrobiłbym inaczej, ale obawiam się, że w moim życiu wszystko ma swój czas i przynosi adekwatne konsekwencje, więc gdybym realnie zmienił coś w przeszłości, nie byłoby tego, co jest teraz, a jest dobrze.
„ROGUCKI x 30” jest trochę podsumowaniem tego, co było. A co dalej? Masz już poczucie, w którą stronę chcesz pójść po tej trasie?
Rogucki x 30 to nie jest podsumowanie. To już jest gotowa informacja i sygnał dla inteligentnych fanów o wszystkim tym, co się właśnie pojawia na mojej drodze artystycznej. Kształt tego wydarzenia pod nazwą TRANSMUTACJE to droga przemiany z kulminacją w postaci samej trasy i kolejnych wydarzeń, które po niej przyjdą, bo Rogucki x 30 to cykl działań, które zamierzam realizować przez kolejne 3 lata [2026-2028].
Bilety na koncerty w ramach trasy „ROGUCKI x 30” są dostępne w sprzedaży w serwisie Eventim pod tym linkiem.
Bardzo dziękujemy za rozmowę!
Rozmawiał: Damian Paluszkiewicz / Gazeta Muzyczna







