Od „Jamesa Browna” do sceny Capitolu. Projekt Lady EM pokazuje, że polski funk może mieć własny język

Polski funk bywał dotąd raczej językiem zapożyczeń niż samodzielnym nurtem z mocno zaznaczoną tożsamością. Projekt Lady EM, tworzony przez Emose Katarzynę Uhunmwangho oraz braci Rafała i Jacka Bryndalów, próbuje przesunąć ten akcent. Nie robi tego przez deklaracje, ale przez piosenki, które łączą sceniczną ekspresję, literacki dowcip i żywy groove.

Punktem wyjścia dla szerszej publiczności był singiel „James Brown”, udostępniony w marcu 2025 roku. Sam tytuł naturalnie odsyła do jednego z najważniejszych nazwisk w historii funku, ale w przypadku Lady EM nie chodzi wyłącznie o stylizację. Utwór działa raczej jak wizytówka: krótka, rytmiczna, oparta na pulsie i osobowości wokalistki. Kolejne single, między innymi „Bejbe”, „Końcówka mocy” i „Na zawsze”, pokazują, że projekt nie jest jednorazową kolaboracją, lecz konsekwentnie rozwijaną opowieścią.

Trzy różne drogi do jednego groove’u

Za teksty w Lady EM odpowiada Rafał Bryndal, znany jako dziennikarz, satyryk i autor piosenek. Jego doświadczenie w pisaniu dla zespołów takich jak Kobranocka czy Poparzeni Kawą Trzy widać tu w sposobie budowania frazy: lekkiej, ale nieprzypadkowej, rytmicznej, lecz nastawionej na sens. To ważne, bo funk nie wybacza nadmiaru słów. Tekst musi wejść w rytm, a nie go objaśniać.

Drugą stronę projektu wyznacza Jacek Bryndal. Muzyk związany z Kobranocką i Atrakcyjnym Kazimierzem wnosi do Lady EM doświadczenie grania zespołowego oraz aranżacyjny porządek. W tym układzie groove nie jest dodatkiem do piosenki, tylko jej konstrukcją. To on ustawia napięcie, miejsce dla wokalu i przestrzeń dla instrumentów.

Najbardziej rozpoznawalnym głosem całego przedsięwzięcia jest jednak Emose Katarzyna Uhunmwangho. Aktorka i wokalistka Teatru Muzycznego Capitol we Wrocławiu ma za sobą lata pracy scenicznej, role w repertuarze Capitolu i wykształcenie wokalno-aktorskie. W Lady EM nie funkcjonuje jako zaproszona solistka ustawiona na tle zespołu. Jest centrum tej muzyki: jej energia, barwa i poczucie rytmu sprawiają, że funkowe brzmienie nie zostaje tylko cytatem z tradycji, ale nabiera osobnego charakteru.

Od singli do sceny

Najważniejsze w tej historii jest to, że Lady EM nie zatrzymuje się na poziomie studyjnego pomysłu. Projekt ma już własne nagrania i koncertowy wymiar. Teatr Muzyczny Capitol zapowiedział występ Lady EM na 25 czerwca 2026 roku na Scenie Ciśnień we Wrocławiu. Według informacji teatru publiczność usłyszy materiał z nadchodzącej płyty, w tym singiel „James Brown”.

W składzie zapowiedzianym przy tym koncercie znaleźli się: Emose Katarzyna Uhunmwangho na wokalu, Jarosław Bothur na saksofonach, Adrianna Misz na gitarze basowej, Artur Lipiński na perkusji, Kajetan Borowski na klawiszach, Weronika Dej na gitarze, a także Rafał Bryndal jako autor tekstów i Jacek Bryndal jako wokalista, basista i aranżer. To istotna informacja, bo wzmacnia obraz Lady EM jako zespołu, a nie tylko projektu autorskiego z gościnnym wokalem.

Data premiery albumu nie została jeszcze jasno potwierdzona w dostępnych źródłach. Można więc mówić o materiale z nadchodzącej płyty, ale nie o zamkniętym harmonogramie wydawniczym. Ten brak pośpiechu pasuje zresztą do charakteru projektu. Z dotychczasowych wypowiedzi i materiałów wynika, że Emose i bracia Bryndalowie budują repertuar krok po kroku, sprawdzając go zarówno w nagraniach, jak i na scenie.

Lady Em – James Brown

Dlaczego warto zwrócić uwagę na Lady EM

Siła Lady EM polega na spotkaniu środowisk, które rzadko układają się w tak naturalny muzyczny mechanizm. Jest tu doświadczenie radia i słowa, jest rockowo-songwriterska praktyka Jacka Bryndala, jest teatralna intensywność Emose i jest funk jako przestrzeń wspólna. Nie chodzi więc o prostą próbę przeniesienia amerykańskiego idiomu na polski grunt. Bardziej o pytanie, czy ten język może zabrzmieć po polsku bez utraty pulsu, humoru i cielesności.

Na razie odpowiedź przychodzi w singlach i koncertowych zapowiedziach. „James Brown” uruchomił temat, kolejne utwory go poszerzyły, a koncert w Capitolu ma pokazać, jak ten materiał funkcjonuje w pełnym składzie. Dla słuchaczy szukających polskiej muzyki z wyraźnym rytmem i osobowością to projekt wart uważnego śledzenia. Nie dlatego, że trzeba ogłaszać narodziny nowej sceny, ale dlatego, że Lady EM już teraz brzmi jak zespół, który ma pomysł na własny ton.

Redakcja Gazety Muzycznej

Redakcja Gazety Muzycznej

Jesteśmy niezależną redakcją, która skupia się na tym, co w muzyce naprawdę ważne. Relacjonujemy koncerty i festiwale, podpowiadamy, na co warto zwrócić uwagę, i wybieramy tematy z treścią - nie tylko zasięgiem. Stawiamy na rzetelność, kontekst i muzykę bez plotek i nadęcia. Zamiast gonić trendy, stawiamy na uważną selekcję.