Muse udostępnili „Nightshift Superstar”, kolejny singiel zapowiadający album „The Wow! Signal”. Utwór przesuwa ciężar z monumentalnego rocka w stronę tanecznego pulsu, funkowego basu i elementów French house, ale nie rezygnuje z rozpoznawalnej skali brzmienia zespołu. To jedna z bardziej klubowych zapowiedzi nowego rozdziału w dyskografii trio z Devon.
Funk, disco i rockowy rozmach
„Nightshift Superstar” stawia na rytm, który łatwo wyobrazić sobie na parkiecie. W centrum utworu znajduje się wyraźny bas, napędzający groove i bardziej taneczna produkcja niż w wielu ostatnich singlach Muse. Zespół nie porzuca jednak własnego języka – do funkowego szkieletu dokłada rockowe napięcie, gitarowe akcenty, smyczkowe ozdobniki i chórki.
Nowy singiel działa więc jak świadome rozszerzenie brzmienia, a nie stylistyczny żart. Muse od lat łączą rock z elektroniką, syntezatorowym rozmachem i teatralną dramaturgią. Tym razem punkt wyjścia jest lżejszy i bardziej taneczny, ale całość nadal ma charakterystyczną dla zespołu intensywność.
Zapowiedź albumu „The Wow! Signal”
„Nightshift Superstar” jest kolejnym utworem z albumu „The Wow! Signal”, którego premiera została zaplanowana na 26 czerwca 2026 roku. To dziesiąty album studyjny Muse i następca „Will Of The People” z 2022 roku. Wcześniej zespół pokazał już między innymi „Unravelling”, „Be With You”, „Cryogen” i „Hexagons”.
Tytuł płyty odwołuje się do słynnego sygnału Wow! z 1977 roku – krótkiej, zagadkowej transmisji radiowej zarejestrowanej z kierunku konstelacji Strzelca. W komunikacji wokół albumu powraca więc dobrze znany u Muse kosmiczny trop: napięcie między katastroficzną wyobraźnią, nadzieją i fascynacją tym, co może istnieć poza ludzkim doświadczeniem.
Singiel z oficjalnym teledyskiem
Premierze „Nightshift Superstar” towarzyszy oficjalny teledysk. To ważne, bo utwór ma silnie wizualny charakter – jego taneczny puls i nocny klimat dobrze pasują do obrazu zbudowanego wokół energii ruchu, światła i scenicznego napięcia. Dla fanów zespołu może to być sygnał, że „The Wow! Signal” nie będzie jedynie powrotem do rockowej formuły, ale płytą opartą na kilku różnych odcieniach brzmienia.





