Czterdzieści lat temu, 29 kwietnia 1985 roku, Freddie Mercury wypuścił w świat swój pierwszy solowy album „Mr Bad Guy”, nagrany w monachijskim Musicland Studios i wydany przez Columbia/CBS Records. Dziś ten kolorowy, pełen popu i disco rozdział w historii frontmana Queen wraca na winylu w rocznicowej edycji, która ma szansę na nowo rozbrzmieć w domach kolekcjonerów.
Solowy manifest Freddiego Mercury’ego
Gdy Queen na początku lat 80. zrobiło sobie przerwę od pracy w studiu, Freddie Mercury wykorzystał ją na realizację pomysłów, które trudno było przeforsować w zespole. W wywiadach podkreślał, że chciał sięgnąć po brzmienia taneczne i popowe, dalekie od rockowego szkieletu macierzystej grupy. Album „Mr Bad Guy” powstawał w latach 1983–1985 w monachijskim Musicland Studios, a jego jedenaście utworów w całości napisał sam Mercury.
Stylistycznie to mieszanka synth-popu, post-disco i popu: od energetycznego „Let’s Turn It On” i singlowego „I Was Born to Love You” po tytułowe „Mr Bad Guy” z rozbudowaną orkiestracją i balladę „Love Me Like There’s No Tomorrow”. Współproducentem albumu został Reinhold Mack, wcześniej odpowiedzialny za brzmienie kilku płyt Queen, co słychać w dopracowanych aranżacjach sekcji rytmicznej i klawiszy.
Płyta, choć dziś ma status kultowej, w momencie premiery przyjęta była raczej chłodno i długo pozostawała poza katalogiem w regularnym obiegu. Dopiero w 2019 roku doczekała się zremiksowanego wznowienia, które trafiło na CD, winyl i serwisy streamingowe, firmowane przez Mercury Records jako część projektu „Never Boring”.
40-lecie na zielono: rocznicowy winyl
Z okazji 40-lecia debiutu wytwórnia związana z katalogiem Freddiego Mercury’ego przygotowała specjalne winylowe wznowienie „Mr Bad Guy”. 5 grudnia 2025 roku ukazała się rocznicowa edycja na 180-gramowym, półprzezroczystym, zielonym winylu oraz limitowany picture disc dostępny wyłącznie w modelu D2C, czyli bezpośrednio od dystrybutora.
Nowe wydanie opiera się na miksach z edycji z 2019 roku – na okładkach i w opisach znajdziemy dopisek „2019 Special Edition” przy każdym z utworów. Na trackliście znalazł się pełny zestaw piosenek znany z późniejszych wersji albumu: od otwierającego „Let’s Turn It On” przez „Made in Heaven”, „I Was Born to Love You” i „Living on My Own” po zamykające „Love Me Like There’s No Tomorrow”.
W oficjalnym komunikacie rocznicową edycję określono jako „majestic debut solo album […] lavish 40th Anniversary Special Edition Vinyl Reissue”, a sam Freddie został przywołany cytatem „Mr Bad Guy? That’s me!”, który świetnie oddaje autoironiczny charakter płyty.
Dziedzictwo płyty „Mr Bad Guy”
Choć „Mr Bad Guy” pozostał jedynym solowym albumem studyjnym Freddiego Mercury’ego (późniejsze „Barcelona” to już duetowy projekt z Montserrat Caballé), jego znaczenie w dorobku artysty jest wyjątkowe. To tutaj w najczystszej postaci słychać fascynację wokalisty muzyką taneczną i klubową, którą tylko częściowo przemycał do repertuaru Queen.
Płyta ma też bardzo osobisty wymiar – Mercury zadedykował ją swoim kotom, pisząc w liner notes, że to album „dla mojego kota Jerry’ego – a także Toma, Oscara i Tiffany oraz wszystkich miłośników kotów we wszechświecie”. W połączeniu z ekstatycznym, czasem kampowym tonem tekstów, tworzy to portret artysty, który w połowie lat 80. szukał wolności, nie rezygnując z teatralności i melodii, za które pokochał go cały świat.
Dzisiejsze rocznicowe wydanie na winylu zamyka pewną klamrę: album, który przez lata był ciekawostką dla fanów, powraca w dopieszczonej, kolekcjonerskiej formie, korzystając z nowoczesnych miksów, ale zachowując ducha oryginału. Dla młodszych słuchaczy może być bramą do mniej oczywistego oblicza Freddiego Mercury’ego, a dla wieloletnich fanów – pretekstem, by znów usłyszeć, jak Mr Bad Guy przejmuje scenę.







