W środę, 22 października, w warszawskiej Kinotece uczestniczyliśmy w release party nowego albumu jazzowego zespołu Nene Heroine, zatytułowanego „4”. Z tej okazji porozmawialiśmy z Michaelem Zismanem o powstawaniu płyty oraz planach zespołu na przyszłość.
Podczas wydarzenia odbyły się dwie projekcje filmowe. Pierwszy z nich, klip do utworu „Tokyo” w postaci filmu krótkometrażowego z gościnnym udziałem Hiroaki Murakami, oraz klip do utworu „Bowie„. Oba obrazy wyreżyserował Maciej Bierut. Ponadto zespół zagrał na żywo dwa dodatkowe utwory, co nadało premierze wyjątkowo kameralny i autentyczny charakter.
[ Damian Paluszkiewicz ] Na początek – jak długo trwało nagrywanie nowego albumu? Od momentu, gdy zdecydowaliście: „nagrywamy”, do chwili, gdy uznaliście, że materiał jest gotowy?
[ Michael Zismann ] Samo nagrywanie zajęło około trzech dni, ale byliśmy do niego dobrze przygotowani. Chodziło przede wszystkim o uchwycenie tych właściwych momentów – takich, z którymi wszyscy się zgadzaliśmy i które po prostu nam się podobały. Ciekawostką jest to, że utwór „Cabra” (a właściwie „Abra” w wersji ze „złotej płyty”) przybrał nieco inną formę właśnie podczas sesji nagraniowej. Mieliśmy podejście: jesteśmy gotowi, nagrywamy. A jeśli w trakcie pojawi się coś nowego, świeżego – idziemy za tym, nie trzymamy się sztywno wcześniejszych założeń.
[ D.P. ] Czyli trzy dni w studiu, ale bez przypadkowości – wiedzieliście dokładnie, co chcecie nagrać…
[ M.Z. ] Podzieliłbym powstawanie tego materiału na dwa etapy. Pierwszy to wyjazd na Kaszuby – wynajęliśmy domek w lesie, rozstawiliśmy sprzęt i mikrofony, żeby tylko złapać dźwięk. Spędziliśmy tam dwa, może trzy dni, improwizując i tworząc muzykę zupełnie od zera. Nic nie było wcześniej przygotowane – żadnych riffów, żadnych szkiców. Wszystko powstawało tam, na miejscu. W ten sposób narodziły się szkielety utworów. Drugi etap to już praca studyjna: mając gotowe zarysy, uznaliśmy, że jesteśmy przygotowani – więc po prostu weszliśmy do studia i nagraliśmy materiał.
Jeśli w trakcie pojawi się coś nowego, świeżego – idziemy za tym, nie trzymamy się sztywno wcześniejszych założeń.
Michael Zismann o podejściu zespołu do nagrań
[ D.P. ] Jak zwykle wygląda wasza praca nad muzyką? Spotykacie się razem w studiu, czy czasem działacie też zdalnie?
[ M.Z. ] Nie mamy jednego, konkretnego schematu pracy. Wcześniej wyglądało to tak, że każdy z nas przychodził na próbę z jakimś pomysłem, który wspólnie rozwijaliśmy, dodając własne elementy. Trzeba podkreślić, że jesteśmy zespołem – nawet jeśli jakiś utwór jest w większym stopniu „czyjś”, to wszyscy mamy świadomość, że każdy wnosi do niego swój świat, a ostatecznie powstaje muzyka Nene Heroine jako całości. Jesteśmy otwarci na siebie nawzajem i nikt nie stara się forsować własnych pomysłów kosztem innych.
[ D.P. ] Czyli można powiedzieć, że każdy z was wnosi do albumu równie dużo?
[ M.Z. ] Myślę, że można użyć takiego sformułowania.
[ D.P. ] A dlaczego Kinoteka, na dzisiejsze spotkanie?
[ M.Z. ] To była spontaniczna akcja. Dziewczyna naszego basisty współpracowała z tym miejscem, a my znaliśmy je już wcześniej, więc uznaliśmy, że to idealna przestrzeń na premierę. Jest centrum miasta, jest kino, projekcja filmu – wszystko idealnie się złożyło.
[ D.P. ] Dzisiejsze spotkanie było bardzo kameralne, było dosłownie kilkadziesiąt osób. Czy to jest dla Was bardziej stresujące, grać w takim kameralnym gronie niż w klubach, czy odwrotnie?
[ M.Z. ] Na początku graliśmy w małych klubach, dla trzydziestu, może czterdziestu osób – tak jak dziś. Czy to bardziej stresujące? Każde wystąpienie niesie inne emocje. Duża scena potrafi przytłoczyć swoim rozmachem, ale w kameralnych miejscach jesteśmy bardzo blisko z publicznością i z dźwiękiem – masz wtedy wrażenie, że ludzie są tuż obok i czują wszystko razem z tobą. To zależy od sytuacji, ale poziom emocji jest podobny.
Każdy wnosi do muzyki swój świat, a ostatecznie powstaje brzmienie Nene Heroine jako całości.
Michael Zismann o współpracy w zespole
[ D.P. ] Na koniec troszkę inne pytanie – czy w najbliższym czasie pojawią się współprace z innymi artystami, tak jak wcześniej z Kasią Lins?
[ M.Z. ] W najbliższym czasie będziemy nagrywać muzykę do filmu. Mogę już o tym mówić, bo udostępniliśmy plakat produkcji. To będzie nasza kolejna współpraca z Maćkiem Bierutem – reżyserem projekcji, które dziś widzieliście. Tym razem stworzymy muzykę do jego nowego filmu. Szczegóły poznamy wkrótce, ale wchodzimy w ten projekt jako zespół – nie jako muzycy sesyjni, tylko jako integralna część filmu, współtworząca jego brzmienie i klimat.
Dziękujemy zespołowi Nene Heroine za rozmowę i za możliwość uczestniczenia w premierze albumu “4”. Rozmawiał: Damian Paluszkiewicz / Gazeta Muzyczna.







