Leszek „Eldo” Kaźmierczak to nazwisko, którego nie trzeba przedstawiać żadnemu fanowi polskiego rapu. Urodzony w 1979 roku warszawiak, współtwórca legendarnego Grammatika, od ponad dwóch dekad wyznaczał standardy liryczne w hip-hopie. Już na początku swojej kariery wyróżniał się stylem – głębokim, refleksyjnym, pełnym metafor, z mocnym zakorzenieniem w kulturze i literaturze. Jego solowe albumy, takie jak Eternia (2003), 27 (2007), Nie pytaj o nią (2008) czy Zapiski z 1001 nocy (2010), były szeroko komentowane i sprzedawały się w nakładach, które dawały mu status złotej płyty. W 2016 roku wydał ostatni pełny solowy album Psi – i wtedy, ku zaskoczeniu wielu, praktycznie zniknął ze sceny.
Dlaczego Eldo zamilkł
Po premierze Psi zaczęła się cisza, która dla wielu fanów była frustrująca. Eldo w wywiadach przyznawał, że napisał kilka płyt, ale żadna z nich nie trafiła do słuchaczy.
„Dwa razy napisałem materiał na album i dwa razy wyrzuciłem go do śmietnika”
– mówił w rozmowie z Numerem Razem w Radiowej Czwórce.
W 2018 roku w wywiadzie dla portalu Weszło padły jeszcze mocniejsze słowa:
„Moje zawodowstwo muzyczne się skończyło. Czy przestanę pisać teksty? Nigdy w życiu. Ale nie będę uważał się za Bóg wie jak ważną postać sceny, mając czterdzieści lat”.
Za tym zniknięciem stały kwestie osobiste. Eldo przeżył śmierć matki, o czym otwarcie mówił przy okazji płyty Chi. Musiał koncertować i promować materiał, będąc jednocześnie w żałobie. W dodatku sam przyznawał, że presja rynku i poczucie, że „nie ma zapotrzebowania na to, co ja robię”, odbierały mu motywację.
Rodzina, Warszawa i rugby
Choć nie wydawał albumów, nie oznaczało to całkowitego zniknięcia. Eldo wciąż pisał teksty, gościnnie udzielał się na wybranych kawałkach, a jego obecność w kulturze pozostawała odczuwalna. W 2018 roku ogłosił, że zostanie ojcem – na świat przyszła jego córka Helena. Prywatne życie stało się dla niego priorytetem, co zrozumiałe odbiło się na częstotliwości koncertów i pracy twórczej.
Poza muzyką realizował swoje pasje – m.in. prowadził spacery po Warszawie, występując w roli przewodnika po stołecznej Pradze. Dzielił się wiedzą historyczną, zamiłowaniem do miasta i jego kultury. Zajmował się też sportem, w tym rugby (również jako trener), co pozwalało mu znaleźć równowagę w życiu codziennym.
Sygnały powrotu
Od kilku lat pojawiały się pierwsze znaki, że Eldo nie powiedział ostatniego słowa. W grudniu 2023 roku w mediach społecznościowych pojawiła się fotografia ze studia z podpisem „Rapowe pod poduszkę. Wystartowaliśmy z pracą. 2024.44 #kapitanboombap” – i to nie z byle kim, bo z O.S.T.R.-em.
W styczniu 2025 roku raper potwierdził w rozmowie z Popkillerem, że faktycznie pracuje nad płytą z O.S.T.R.
„Nagrywamy płytę. Adam ją produkuje, ja rapuję. Też kilku gości będzie na niej, Adam też będzie na niej. Płyta wyjdzie wiosną”
– mówił Eldo, dodając, że zależało mu, aby album miał „bardzo tradycyjny, rapowy styl. Trochę z nowoczesnym zębem, ale bez przesady”.
Projekt Specjalny O.S.T.R. x Eldo
W sierpniu 2025 roku wszystko stało się jasne. Artyści oficjalnie ogłosili Projekt Specjalny – wspólny album i trasę koncertową. Pierwszy koncert odbędzie się 20 września w warszawskiej Progresji i będzie miał wyjątkową formułę: dwa koncerty jednego wieczoru, grane pod szyldem „O.S.T.R. x Eldo, Eldo x O.S.T.R.”.
Trasa obejmie największe miasta w Polsce – Łódź, Poznań, Toruń, Kraków, Wrocław, Gdańsk, Rzeszów, Białystok i Zabrze. Sprzedaż biletów wystartowała błyskawicznie, a zainteresowanie jest ogromne, co potwierdza, że wciąż istnieje zapotrzebowanie na klasyczny rap w wydaniu Eldo.
Album, zgodnie z zapowiedziami, ma ukazać się jesienią 2025 roku. Eldo nie kryje, że zależy mu, aby brzmienie oparte było na tempach z zakresu 88–94 BPM – charakterystycznych dla złotej ery rapu.
Oldschool w nowym wydaniu
Polski rap przeszedł w ostatnich latach ogromną metamorfozę. Trap, drill, autotune i dominacja krótkich, streamingowych form sprawiły, że klasyczny rap tekstowy stał się niszą. Tymczasem Eldo i O.S.T.R. stawiają na powrót do korzeni – mocny tekst, klarowne flow, storytelling, klasyczne bity. To dla wielu fanów oldschoolu nadzieja, że ich ulubiony styl wciąż ma przyszłość.
Sam Eldo w rozmowie z Radiową Czwórką podkreślał:
„Zależało mi na tym, żeby była to płyta w bardzo tradycyjnym, rapowym stylu. Trochę z nowoczesnym zębem, ale bez przesady”.
Ten balans między szacunkiem do klasyki a otwartością na współczesność może okazać się kluczem do sukcesu.
Artysta na własnych zasadach
Powrót Eldo nie oznacza, że nagle staje się częścią mainstreamu czy że będzie ścigał się z młodymi raperami o pierwsze miejsca na playlistach Spotify. To raczej świadome wejście w nowy etap kariery, w którym autentyczność liczy się bardziej niż liczby. Eldo wraca, bo ma coś do powiedzenia – i robi to we współpracy z artystą, który rozumie jego wrażliwość i podejście do muzyki.
Nie ma wątpliwości, że dla wielu słuchaczy ta płyta będzie czymś więcej niż kolejnym rapowym projektem. To spotkanie dwóch gigantów, którzy pokazują, że polski hip-hop wciąż ma siłę w klasycznej formie.







