„To jest moja pasja i całe życie. Nie wyobrażam sobie innego zajęcia”. Rozmawiamy z Jackiem Perkozem Perkowskim o projekcie A/P/T, T.Love i pracy w studiu.

Rozmawiamy z Jackiem „Perkozem” Perkowskim o tym, jak łączy dwa rockowe byty – T.Love i projekt A/P/T. Pytamy o sposób pracy nad debiutem A/P/T oraz o kulisy powstawania albumu T.Love „Orajt”. Jest też o AI w produkcji muzycznej i o wpływach, które od lat kształtują jego brzmienie. Całość spina jedno – pasja, która nie gaśnie nawet po latach na scenie i w studiu.
[Damian Paluszkiewicz] Opowiedz krótko, jak poznaliście się z Antoshem i jak wyglądał moment, w którym między Wami „kliknęło” na tyle, że zdecydowaliście się nagrać razem pełny album.
[Perkoz] 30 lat temu chyba 🙂 poznaliśmy się, bo Anthony został w Polsce po skończonej trasie Mainstream, zespołu, w którym był wokalistą. Już nie pamiętam, jak to się stało — poznaliśmy się prawdopodobnie na imprezie Warnera albo EMI i od słowa do słowa zaczęliśmy coś działać. Do tego dokoptował Smolik i nawet nagraliśmy wspólnie jeden kawałek, który wydał Jazzboy.
Gdybyś miał jednym zdaniem uchwycić, czym artystycznie jest A/P/T – co wnosisz Ty, a co wnosi Antosh do projektu?
Ja wnoszę do APT przede wszystkim muzykę, tzn. kompozycje, granie i programowanie, jak trzeba, większości instrumentów. Antoś też dodaje klawisze, czasami jakieś części gitar, no głos i teksty oczywiście.
A/P/T działa na dystans i plikach przesyłanych między studiami. Jak dbasz o to, żeby muzyka nie brzmiała jak „złożona z paczek”, tylko jak jeden organizm – masz swoje rytuały odsłuchu, limity poprawek, zasady aranżacji?
Staram się, żeby to jak najżywiej brzmiało i zapewniam, że mając dzisiejsze narzędzia, nie słychać w tym rodzaju muzyki, że coś jest wygenerowane lub niegrane żywym instrumentem. Możemy zrobić blind testy 🙂
Jeśli A/P/T daje większą swobodę brzmieniową, to jaka jest Twoja jedna prywatna zasada – element, którego nie poświęcisz nawet wtedy, gdy numer „działa”, ale nie po Twojemu?
Nie mam żadnej zasady — jak działa, to zostawiam, więc może to jest ta zasada? 🙂
Co w A/P/T bardziej wymaga czujności: „gitarowy Perkoz” czy elektronika, która łatwo wpada w automatyzm?
To są połączone dwa żywioły, nie mam takiego wrażenia, że muszę być jakoś specjalnie czujny. Nie rozgraniczam tych dwóch nurtów — jedzie to jedzie i już.
To jest moja pasja i całe życie. Nie wyobrażam sobie innego zajęcia i nie zamieniłbym tego na żadne inne. Po prostu mnie to najzwyczajniej cały czas jara i codziennie jestem w tej przestrzeni (…)
Jacek „Perkoz” Perkowski
W A/P/T słychać, że każdy kolejny singiel idzie w inną stronę. Co musi się wydarzyć w nowym utworze, żebyś czuł rozwój, a nie zmianę dla samej zmiany?
Ja mam tak naturalnie, że nic mnie nie ogranicza i te różne kierunki mi nie przeszkadzają, wręcz są wartością dodaną. W ogóle o tym nie myślę, działam raczej intuicyjnie niż z jakimś założeniem.
W jednym z wywiadów mówiłeś o okresie, gdy stworzyłeś materiału na kilka płyt. Skąd dziś wiesz, że dany pomysł jest wart skończenia, a nie tylko jest dobrym szkicem?
Szkiców mam dużo, dużo więcej. Co do tego, co po selekcji się wydarzy, nigdy nie mam pewności, ale też lubię tak nawet bez celu to robić, więc jak coś nie wyjdzie, to nic się nie stanie, a nauczę się czegoś nowego.
Jaka muzyka miała do tej pory na Ciebie największy twórczy wpływ? Artysta, gatunek, może przedział czasowy?
Najbardziej lubię koniec 60. tych, całe 70. te z wyjątkami i w następnych dekadach też jest sporo dobrych rzeczy. To jest naprawdę trudne napisać, którzy konkretnie — lista byłaby tak długa, że mogłoby być trudno, żeby kogoś nie pominąć. Ale jakbym już miał napisać, od czego się zaczęło, to jako mały dzieciak, ale tak naprawdę osesek, zostałem zainfekowany przez babcię Czerwonymi Gitarami 🙂 a później już bardziej świadomie to Hendrix — i to u mnie słychać, może nie tak bardzo, ale jednak.
Na nowym albumie T.Love „Orajt” pisałeś muzykę do tekstu, co było dla Ciebie nowe w procesie studyjnym. Jak technicznie i twórczo różniło się to od Twojego naturalnego sposobu pracy?
Zawsze robiliśmy najpierw muzykę i to we wszystkich zespołach, w których grałem, tak wyglądał proces twórczy :). W tym przypadku Muniek najpierw do wszystkich porozsyłał teksty i zdaje się, że tylko ja podjąłem rękawicę. Wyszło na tyle dobrze, że zrobiłem w ten sposób około 20 numerów. To było bardzo ciekawe doświadczenie. Okazało się, że Muniek i teksty wypadają naturalniej, kiedy nie trzeba tego robić pod konkretną melodię, która ogranicza tekściarza, a czasem nawet przeszkadza tekstowi — szczególnie po polsku, bo to trudny język do śpiewania. A już i tak sam Muniek jest bardziej performerem niż klasycznym wokalistą, więc w jego przypadku, według mnie, to wyszło na plus.
W T.Love wchodzisz w emocję i narrację w numerze „Księżyc nad Rakowcem”, a chwilę później wypuszczacie „Piąteczek”, który działa jak koncertowy impuls. Jak przełączasz głowę między „opowieścią” a „impulsem”?
To samo wychodzi — nie muszę się przełączać. Oczywiście ktoś może nie wiedzieć, że zahaczyłem o różne style w wielu zespołach, w których grałem, i dlatego może u mnie to jest naturalne.
T.Love to zespół z bardzo silną tożsamością i historią. W którym momencie czujesz dziś największą odpowiedzialność: gdy dokładasz coś nowego do tej historii, czy gdy decydujesz, że czegoś jednak nie wolno ruszyć?
Ja uważam, że zespół T.Love jest bardzo złożonym bytem, który nie stał nigdy w miejscu. Mieliśmy zawsze dużo pomysłów, które czerpaliśmy z różnych gatunków z całego świata. Jest elektronika, są regionalne wpływy różnych kultur — jedne obecne mocniej, inne w cieniu, ale są i nadają zespołowi charakter T.Love, na dodatek podkreślone przez Muńka.
W T.Love grasz rocka, a A/P/T przesuwa granice w stronę elektroniki. Co te dwa światy mówią Ci o Tobie – jaka Twoja cecha najmocniej wychodzi w T.Love, a jaka ujawnia się dopiero w A/P/T?
APT i T.Love to według mnie dwa rockowe byty. W każdym z nich znajdziesz wspólne cechy — ciężko mi to ocenić, ale być może T.Love jest bardziej tradycyjny.
T.Love jest bardzo złożonym bytem, który nie stał nigdy w miejscu. Mieliśmy zawsze dużo pomysłów, które czerpaliśmy z różnych gatunków z całego świata.
Jacek „Perkoz” Perkowski
AI coraz mocniej wchodzi w produkcję i kompozycję. W Twoim świecie to bardziej zagrożenie, czy narzędzie dające nowe możliwości – i gdzie stawiasz granicę, żeby „pomoc” nie zaczęła podejmować decyzji za Ciebie?
AI jest dla mnie bardzo przydatnym narzędziem i tylko narzędziem. Wpływ artystów na mnie może być tym samym, co robi AI, które zbiera dane, żeby „skomponować” piosenkę, napisać tekst itd. I to może być na pierwszy rzut oka nawet lepsze, ale na szczęście nie umie i raczej nie nauczy się emocji, popełniania nieświadomie błędów i wszystkich rzeczy, których na razie jeszcze nikt nie zaprogramował, bo są nieprzewidywalne. Z tym że jeżeli wszechświat to matematyka, to może też tak być, że będziemy zbędni, chociaż przez jakiś czas występy na żywo będą jedynym prawdziwym sprawdzianem.
Mimo wszystko jednak to jest narzędzie i to bardzo przydatne, skracające czas w sytuacjach, w których logistyka, finanse i wiele innych spraw może być przeszkodą — takie samo jak np. gitara 🙂 Też można na niej sklecić coś kiepskiego, co będzie się podobało i zabierze czas i miejsce innym, być może bardziej wartościowym rzeczom.
Na koniec, nieco bardziej refleksyjnie: kiedy wszystko na chwilę cichnie – koncerty, premiery, rozmowy – co sprawia, że wciąż chcesz wracać do studia i zaczynać od zera?
To jest moja pasja i całe życie. Nie wyobrażam sobie innego zajęcia i nie zamieniłbym tego na żadne inne. Po prostu mnie to najzwyczajniej cały czas jara i codziennie jestem w tej przestrzeni, która mnie nie męczy jakoś bardzo. Myślę, że w porównaniu do innych zajęć to jest dosyć przyjemne — czasami niewdzięczne, może nawet trochę bardziej niż coś innego, ale to też kwestia tego, gdzie się jest. Wiem, że mi łatwo mówić, bo coś tam już osiągnąłem i jest bliżej końca niż dalej, ale ten rodzaj życia nie stracił nic ze swojej atrakcyjności i mam nadzieję, że jeszcze dużo przede mną.
Bardzo dziękujemy za rozmowę!
Rozmawiał: Damian Paluszkiewicz / Gazeta Muzyczna










