Nowy singiel Flei, basisty Red Hot Chili Peppers, to nie kolejny funkowy numer, ale ponad siedmiominutowy jazzowy apel o jedność. W „A Plea” muzyk sięga po swoją pierwszą miłość – trąbkę – otacza się zespołem jazzowych wizjonerów i zapowiada debiutancki solowy album, który ma ukazać się w 2026 roku nakładem Nonesuch Records.
Flea wraca do trąbki i jazzowych korzeni
Po blisko pięćdziesięciu latach kariery jako jeden z najbardziej rozpoznawalnych basistów rockowych Flea po raz pierwszy skupia się na pełnoprawnym solowym projekcie. Nowy materiał powstaje dla Nonesuch Records, a „A Plea”jest jego pierwszą zapowiedzią. To powrót do instrumentu, od którego zaczynał – trąbki – oraz do fascynacji jazzem, które przewijały się już wcześniej, choćby na eksperymentalnej EP-ce „Helen Burns” z 2012 roku.
„A Plea” jako apel o miłość ponad podziałami
W oficjalnym oświadczeniu Flea podkreśla, że utwór wyrósł z poczucia podziałów we współczesnym świecie. Nazywa go „tęsknotą za miejscem ponad podziałami, miejscem miłości, w którym mogę mówić, co myślę i być sobą” (Flea, 2025, za Nonesuch/Warner Music). Z tekstu przebija niechęć do politycznych plemienności – muzyk mówi wprost, że nie interesuje go sama „gra w politykę”, bo prawdziwy dialog powinien odbywać się wyżej, tam gdzie liczy się empatia i wspólne dobro. W refrenowych fragmentach pada prośba, by „build a bridge, shine a light, make something beautiful” – zbudować most, zapalić światło, stworzyć coś pięknego – co dobrze oddaje jednocześnie medytacyjny, jak i konsekwentnie zaangażowany charakter kompozycji.
Zespół jazzowych wizjonerów
Choć na scenie kojarzymy Fleę przede wszystkim z basem, w „A Plea” odpowiada równocześnie za trąbkę, elektryczny bas i partie wokalne. Towarzyszy mu rozbudowany skład współczesnych muzyków jazzowych: Anna Butterss na kontrabasie, Jeff Parker na gitarze, Deantoni Parks na perkusji, Mauro Refosco na instrumentach perkusyjnych, Rickey Washington na flecie altowym oraz Vikram Devasthali na puzonie. Całość spina producent Josh Johnson, który gra także na saksofonie altowym i dogrywa chórki razem z Chrisem Warrenem. Wolno narastające, ponad siedmiominutowe formy, improwizowane dialogi dęciaków i miękki groove sekcji rytmicznej sytuują ten singiel bliżej nowoczesnego jazzu niż rocka, z którego Flea jest znany.
Obraz, który dopowiada muzykę
Wraz z premierą utworu ukazał się teledysk wyreżyserowany przez córkę muzyka, Clarę Balzary, z choreografią Sadie Wilking. Klip pokazuje Fleę w intensywnym, momentami wręcz performatywnym tańcu i mimicznych gestach, co podkreślają także zagraniczne media opisujące wideo jako podróż między ekspresją ruchu a kontemplacją dźwięku. Wizualna warstwa nie ilustruje wprost politycznych napięć, o których śpiewa muzyk, ale przenosi ciężar na cielesność, bliskość kamery i kolor, przez co przekaz o empatii i potrzebie łączenia ludzi staje się bardziej uniwersalny.
Zapowiedź albumu i kolejne kroki
„A Plea” jest pierwszym singlem z zapowiadanego na początek 2026 roku solowego albumu Flei, który ma być utrzymany w nowoczesnej, jazzowej estetyce. Polskie Radio Trójka zwraca uwagę, że wśród gości ma pojawić się Nick Cave, który już nagrał wokale do jednego z utworów i nazywa ten materiał jednym z najważniejszych w swojej karierze. Równolegle Flea pozostaje aktywny w Red Hot Chili Peppers – z zespołem wydał w 2022 roku albumy „Unlimited Love” i „Return of the Dream Canteen” – oraz prowadzi swoje inne projekty, jak podcast „This Little Light”. Teraz jednak to solowe „A Plea” staje się jego najważniejszym komentarzem do współczesności: nie głośnym manifestem politycznym, lecz długim, jazzowym oddechem, w którym prosi o mosty, światło i miłość.







