„Chcę, by zespoły jazzowe wiedziały, że w Poznaniu mają grać u mnie”. Wywiad z Moniką Winnicką z klubu 2 Progi w Poznaniu

Cykl All-in 2 Jazz to nowe wydarzenie na poznańskiej scenie muzycznej, tworzone przez klub 2 Progi – miejsce, które wspiera artystów i buduje lokalną kulturę koncertową. O kulisach powstania projektu, jego idei i przyszłości rozmawiamy z Moniką Winnicką, bookerką klubu i producentką cyklu.


[ Damian Paluszkiewicz ] Za nami pierwsze dwa koncerty z cyklu – na scenie klubu wystąpili Niechęć (w październiku), oraz Quantum Trio (w listopadzie). Jak podsumowałabyś jego przebieg? Wszystko poszło zgodnie z założeniami?

[ Monika Winnicka ] Niechęć zdecydowanie zaskoczyła mnie i swoich, obecnych na koncercie, fanów baardzo pozytywnie! Panowie zagrali swój nowy materiał z płyty Reckless Things, dużo innych znanych utworów, kilka tych nieznanych jeszcze światu, ale co najważniejsze, tym razem ich koncert trwał, aż 3 godziny! Równe 3 godziny z zegarkiem w ręce.

To w jaki sposób prowadzili swoje show było wciąż bodźcującą nas podróżą muzyczną. Nikomu się nie nudziło, bo chłopacy albo schodzili ze sceny i grali wśród publiki, albo świetnie zagadywali do ludzi; jedną dziewczynę zaprosili na scenę i tańczyła obok klawiszowca. Muzycy schodzili ze sceny w trakcie utworu i donosili sobie kolejne drinki z baru, wypalili kilka paczek fajek, skręcali szlugi na bieżąco, więc tytoń się sypał dookoła nich, Alex nie omieszkał doprowadzić fanek do podniecenia i dzikiej euforii, kiedy ściągnął i tak już okrojoną, bo koronkową, koszulkę. Pryskał na, rozżarzoną ogniem pożądania, publikę wodą z butelki, harknął kilkakrotnie siarczyście na podłogę, patrzył prosto w oczy hipnotyzując każdego kto się na to złapał i zatrzymywał czas swoimi potężnymi magnetycznymi solówkami jak prawdziwy czarodziej. Panowie grali na garnkach, skakali ze sceny, grali nogą na pianinie, pili, palili, pili i palili. Prawdziwy rock’n’roll! 

Quantum Trio to zupełnie inne doznania i inny charakter koncertu. Wydaje mi się, że ten band nie stawia już na zabawę, rozmowę i show, tylko na dojrzały stabilny performance, który zabiera publikę w podróż. Moi przyjaciele opowiadali, że czuli jak muzyka płynie i oni płyną razem z nią. Czuli jakby trans, zostali zahipnotyzowani przez muzyków, odbywali jakiegoś rodzaju derealizację, nie byli tu i teraz, tylko gdzieś w swoich wyobrażeniach z muzyką w tle. Fantastyczne były te metafory! 

To w jaki sposób oba zespoły zaangażowały się w produkcję naszego nowego cyklu też jest godne podziwu. To zespoły, z którymi od razu miałam świetny kontakt, sporą pomoc przy kręceniu rolek promocyjnych czy podawaniu informacji dalej o koncercie. Klub 2 Progi jeszcze nie gościł u siebie ani tych zespołów, ani w ogóle za dużo zespołów jazzowych. Chcemy to zmienić.

Niechęć zagrała pierwszy koncert z cyklu, z pierwszej edycji. I przyznam, że… co chwilę słyszę od kogoś o tym jak wysoko zawiesili poprzeczkę i nigdy nie zagrali tak szalonego, entuzjastycznego, elektryzującego koncertu jak u nas. Może to za sprawą sceny i produkcji, ponieważ staramy się, by zespoły były na wyciągnięcie ręki – dosłownie. Natomiast Quantum odświeżyło swoją obecność w Poznaniu i przyprowadziła naprawdę dużą publikę, pomimo wieloletniej przerwy. 

Więc tak, wszystko się udało, wyszło lepiej, niż myślałam! Jestem im ogromnie wdzięczna i zostaję ich wierną fanką. 

[ D. P. ] Skąd wziął się pomysł na cykl All-in 2 Jazz? To odpowiedź na potrzeby środowiska i publiczności, czy raczej naturalna ewolucja działalności klubu 2 Progi?

[ M. W.. ] Często powtarzam, że z potrzeby serca, ale tak naprawdę to z przypadku. A ja lubię kiedy moim życiem kierują przypadki, bo przypomina mi to improwizację jazzową. Mam takie powiedzenie, że “improwizuję i w muzyce i w życiu, bo to wychodzi mi najlepiej”.
Kiedy rozpoczęłam pracę w klubie 2 Progi, złapałam świetny kontakt z moim szefem, okazało się, że mamy podobny gust muzyczny i podobne marzenia – robić koncerty jazzowe.
Postanowiłam szybko je spełnić, bo po co czekać? Najpierw zabookowałam jeden zespół, później drugi, trzeci i czwarty. Wrzuciłam je do Excela i musiałam jakoś ten plik nazwać. Wypisałam tam wszystkie zespoły jazzowe na ten sezon i nazwałam go “All-in”, bo skojarzyło mi się z pokerem, kiedy gra się o wszystko. Chwilę później dodałam “to jazz”. Uwielbiam gry słowne, więc angielskie “to” zamieniłam na nawiązującą do klubu cyfrę 2, które fonetycznie brzmi tak samo i wyszło, że stawiam wszystko na jazz – All-in 2 Jazz

(…) lubię kiedy moim życiem kierują przypadki, bo przypomina mi to improwizację jazzową. Mam takie powiedzenie, że “improwizuję i w muzyce i w życiu, bo to wychodzi mi najlepiej“. (…) Wyszło, że stawiam wszystko na jazz – All-in 2 Jazz.

Monika Winnicka

All-in 2 Jazz to nie tylko spełnienie naszych marzeń. To faktycznie ewolucja tego klubu. Wydaje mi się, że to miejsce czekało na taki twist. Dwóm Progom należy się jakaś własna autorska inicjatywa. Poniekąd zapełniamy lukę w potrzebach klubowych miasta, kilka miejsc się pozamykało, kilka się przebranżowiło, my się raczej w najbliższym czasie tylko powiększymy. 

[ D. P. ] Jakie znaczenie ma ten cykl dla klubu w kontekście budowania marki 2 Progów na mapie Poznania?

[ M. W. ] Ten klub miał ciężki start, bo otworzył się w 2019 roku, kiedy chwilę później przyszła pandemia i przez kilka lat branża muzyczna zamarła zamykając nas w domach. 2 Progi świadomie nigdy się nie ukierunkowały, odbywają się tutaj imprezy, bankiety, dyskoteki i koncerty; i to na tej ostatniej kategorii zależy nam najbardziej. Nasza publika przyzwyczajona jest do imprez tanecznych, koncertów hip-hopowych, rockowych i metalowych.

Cykl All-in 2 Jazz to dla nas naturalny krok w rozwoju 2 Progów i ważny element w budowaniu naszej marki jako miejsca, które stawia na różnorodność i wysoką jakość artystyczną. Chcemy, by Poznań postrzegał nas nie tylko jako klub koncertowy, ale jako przestrzeń, w której spotykają się różne muzyczne światy – od jazzu po alternatywę – zawsze w duchu autentyczności i pasji. Ten cykl pozwala nam konsekwentnie umacniać pozycję 2 Progów na kulturalnej mapie miasta, a jednocześnie otwierać się na nowych odbiorców i artystów.

[ D. P. ] Czym All-in 2 Jazz wyróżnia się na tle innych cykli jazzowych w Polsce? Jak określiłabyś jego tożsamość i klimat?

[ M. W. ] All-in 2 Jazz jeszcze się kształtuje, to pierwsza edycja i dopiero pierwszy koncert.
W tej serii postawiłam na jazz w nowoczesnych odsłonach, bliższe sercom młodzieży, która szuka i przekonuje się do jazzu.

Kiedy studiowałam muzykologię, przez 5 lat otoczona Mozartem, Bachem, Wagnerem, filozofią, estetyką, czy neurobiologią, nie wiedziałam czego słuchać, co jest moim gatunkiem, moją subkulturą. Przez całe studia powtarzałam, że nie rozumiem jazzu i jazz jest dla starych ludzi. Czułam narastającą presję, że żeby zrozumieć jazz, to trzeba na raz pojąć około 50 kultowych nazwisk, ich biografii i po 10 albumów od każdego składu. Przerastało mnie to, nie wiedziałam od czego zacząć. Ale kiedy tylko skończyłam studia, nagle coś we mnie kliknęło i… słucham tylko jazzu! Dłubię po swojemu. Powoli. I zrozumiałam, że przecież mogę zacząć od tej dekady i tego artysty, którego chcę. I niesamowicie zaczął pochłaniać mnie młody polski jazz!

Do teraz nie znam się na tym standardowym, klasycznym, z wielkimi kultowymi nazwiskami. Coś tam wiem, ale sama poznaję tę muzykę, już nikt mnie jej nie uczy. Zespoły, które zagrają na All-in 2 Jazz to klimat sentymentalnej drogi przez moją edukację muzyczną, to były pierwsze zespoły, które przekonały mnie do tych progresji na tyle, żeby mnie odblokować i złapać bakcyla; na tyle też żeby zająć się jazzowymi koncertami. To są wspaniali ludzie! Chciałabym przyczynić się do budowania ich kariery! Czuję misję pomagania i uczestniczenia w rozwoju młodego jazzu w naszym kraju. Polski jazz ma w sobie coś szczególnego…
Przy kolejnych edycjach chciałabym połączyć nowy awangardowy jazz z tym klasycznym, usytuowanym. Chociaż nie chciałabym się na ten moment określać czy zobowiązywać. Co wyjdzie to wyjdzie! Improwizuję! Spodziewajcie się niespodziewanego! (śmiech)

img 0587
Fot. Zuzanna Oleszczak

[ D. P. ] Czy jazz w Poznaniu ma dziś swoje pokolenie – ludzi, którzy go tworzą, wspierają i słuchają?

[ M. W. ] Na pewno, i mam nadzieje, że to się nigdy nie zmieni. Nasze miasto od lat ma status miasta jazzowego, wszak pochodzi z niego między innymi Krzysztof Komeda (z którym nota bene studiowała moja babcia i opowiadała mi o nim); w centrum miasta znajduje się Akademia Muzyczna, a na przeciwko międzynarodowy klub Blue Note. Jesteśmy ujazzowionym miastem, co chwilę odbywają się tutaj jam sessions, jest mnóstwo mniejszych klubów czy inicjatyw gdzie można pojammować. Sama przez 4 lata współtworzyłam taką przestrzeń – Kołorking Muzyczny. Zaprosił mnie do niego zaraz po otwarciu dr hab Rafał Zapała, niestety zmarły w tym roku po ciężkiej chorobie. W tamtym czasie przeprowadzałam z nim wywiad dla jednego z magazynów muzycznych. Tak dobrze nam się rozmawiało, że zaproponował mi, abym z jego ówczesnej pracowni muzycznej wyciągnęła kwintesencję muzyki lokalsów i rozpromowała to miejsce. I tak też się stało, bo na naszej małej scenie swoje pierwsze koncerty zagrała Anomalia, Kwaśny Deszcz, Unleashed Cooperation, a później organizowałam cotygodniowe jam sessions, na których moją ideą było wówczas łączenie muzyków wykształconych z amatorami, dawanie sobie przestrzeni w muzyce i słuchanie siebie wzajemnie oraz zacieranie hierarchii i dostosowywanie poziomu grających. Piękne czasy i legendarne wieczory!

Przez tamte mury przetoczyło się wielu studentów kierunku jazzu, którzy już nagrywają swoje pierwsze płyty i stawiają pierwsze trasy koncertowe, jak Karol Malczewski, Mateusz Kaszuba, Kacper Krupa, Krzysztof Kuśmierek, Patryk Rynkiewicz, Stasiu Aleksandrowicz, Aleksander Myszkowski, ale też Jakub Królikowski, Barbara Drazkov czy Bajzel z Pogodno. Myślę, że jesteśmy nową jazz-generacją, oni są muzykami jazzowymi, a ja organizatorką, dopiero rośniemy w siły, zaczynamy tworzyć! Sporo jeszcze przed nami, tylko trzeba dać nam szansę. 

Myślę, że największym wsparciem są słuchacze zupełnie z nami nie powiązani, czyli ktoś spoza kręgów znajomych. Zaczynamy powoli odczuwać, że nasze działania, czyli koncerty interesują szersze grono, co uważam za duży sukces, zwłaszcza w tych czasach. Uważam też, że Poznań jest niezmiennie trudnym miastem pod kątem wyprzedania koncertów; tutaj trzeba się nagimnastykować, żeby udowodnić, że każda wydana złotówka przez poznaniaka ma sens i warto było! (śmiech)

Za to poznaniacy słuchają koncertów bardzo uważnie, nie umknie im żadna zmiana harmoniczna, doceniają kunszt i warsztat muzyka, pięknie opowiadają o swoich wrażeniach, potrafią się zachwycić, ale też wzruszyć się i być wdzięcznym. I dla takich osób warto się postarać przy tworzeniu nowej sceny, nowego cyklu.

[ D. P. Kim są osoby, które przychodzą na wasze koncerty? Pojawia się młodsze pokolenie, które na co dzień słucha innych gatunków?

[ M. W. ] Na Niechęć w większości przyszli wierni fani, którzy chcieli poznać nową scenę jazzową i z tego co czytam w Internecie, byli zachwyceni poziomem koncertu, produkcji i intymnością miejsca, czyli możliwością zbliżenia się do muzyka niemal na metr od niego. W line-upie, na dzień dzisiejszy, przed nami jeszcze koncerty Quantum Trio, Błoto i Nene Heroine. Dwa ostatnie zespoły są już lepiej znane lokalnej publiczności, natomiast zagadką jest dla mnie Quantum Trio, dlatego, że ja ten zespół znałam od lat, pojechałam na koncert do innego miasta i byłam święcie przekonana, że są znani na całą Polskę, a może nawet jeszcze dalej. Ale później okazało się, że zespół ostatnio grał w Poznaniu jakieś 6 lat temu w Meskalinie i sytuacja pandemii pokrzyżowała im plany z promowaniem następnego wydawnictwa. Ciekawiło mnie, na ile Poznań zapozna się sam z tym zespołem, a na ile przyjdzie w ciemno? I czy w ogóle odważy się poznać coś nowego o tak ciężkim brzmieniu. Quantum Trio łączy w sobie jazz z metalem i klasyką. W ich składzie partie basowe grają klawisze, riffy obciąża saksofon tenorowy, a perkusja wbija podwójną stopę. Można było się wyszaleć, ale też zasłuchać. 

Na tej edycji mocno mieszam gatunki: Niechęć nazwałabym zespołem jazzowo-awangardowo-punkowym, Quantum Trio jazzowo-metalowym, Błoto jazzowo hip-hopowym, a Nene Heroine jazzowo-elektronicznym. W większości na te koncerty przychodzą rówieśnicy muzyków, natomiast nie ukrywam, że chciałabym w przyszłości jeszcze bardziej zróżnicować scenę i zmienić średnią wieku (śmiech)!Na nasze koncerty przychodzą przede wszystkim osoby, które czegoś szukają, które są głodne doznań, które wiedzą, że coś niewidzialnego ich porwie, zmiecie z planszy! (śmiech!)

Fot. Zuzanna Oleszczak

Mam nadzieję, że nasi goście słuchają te zespoły na co dzień, że znają ich dłużej ode mnie, znają ich albumy dokładniej. Bardzo mnie cieszy kiedy widzę fanów rozmawiających z muzykami o koncercie, zachwycają się całym wieczorem, opowiadają o ulubionych fragmentach, robią sobie zdjęcia, kupują od nich albumy i pilnują, żeby każdy muzyk na pewno się podpisał. To może infantylny dla innych proces, ale dla mnie szczególny moment odsłonięcia kurtyny i zatarcia dystansu między muzykiem, a słuchaczami. Gdyby nie słuchacze, koncerty nie miałyby sensu! Cieszy mnie ten widok, jestem wtedy w pełni szczęśliwa.u

[ D. P. ] Jakim kluczem kierowaliście się przy doborze artystów? Stawiacie bardziej na różnorodność czy na spójny charakter programu?

[ M. W. ] Myślę, że poniekąd odpowiedź już padła. Kierowaliśmy się sercem, doświadczeniem, sentymentem, gustem muzycznym, różnorodnością gatunkową, hybrydami jazzowymi i… ochotą. Bardzo chciałam, żeby Niechęć, Quantum Trio, Błoto i Nene Heroine zainaugurowały nasz pierwszy cykl All-in 2 Jazz. Te zespoły są dla mnie szczególne ważne – wywarły na mnie wpływ, miałam okazję poznać część muzyków i nie wyobrażałam sobie innego startu. Można pokusić się o zdanie, że… spełniam marzenia w tym klubie! 

Klucza nie mam, musi mi wpaść dobra płyta w ręce, żebym się zdecydowała, czyli muzyka powinna bronić się sama. Chciałabym mieć jakiś minimalny wpływ na gust muzyczny poznaniaków; chciałabym też żeby mi zaufali i czekali na to co fajnego sprowadzę dla nich do miasta. To trochę transakcja wiązana z tym zaufaniem. Ja ufam Tobie, że przyjdziesz, a Ty zaufaj mi, że to będzie dobre. Na wiele zespołów jazzowych też czekam, aż staną się bardziej popularni, tak by wypełnili klub po brzegi. Udanym scenariuszem byłoby w przyszłości postawić na różnorodność, czy to gatunkową, czy pokoleniową, a na pewno międzynarodową. 

img 1238
Fot. Zuzanna Oleszczak

[ D. P. ] Jakie są wasze plany długofalowe? Myślicie już o kontynuacji i rozwoju cyklu w kolejnych latach?

[ M. W. ] Ciężko jest mi zdradzić na tą chwilę, ponieważ jesteśmy dopiero i tylko po pierwszym koncercie (śmiech)! Słuchamy, obserwujemy scenę jazzową, zarówno młodą jak i dojrzałą, dostajemy zgłoszenia, planujemy sezon jesienno-zimowy 2026 roku, rozmyślamy o ilości koncertów, jesteśmy w trakcie budowy nowej większej sceny, która odsłoni większe możliwości koncertowe. 

Myślę też, że nasz klub, dzięki All-in 2 Jazz, będzie obfitował w o wiele więcej jazzowych zespołów. Przy tworzeniu pierwszej edycji wymyśliłam specjalne karnety, które obejmują wejście na wszystkie koncerty taniej o -50% oraz kartę członkowską ze specjalnym przypisanym do nazwiska indywidualnym kodem, który daje zniżkę -20% na każdy kolejny jazzowy koncert spoza cyklu. 

Pomysł przypłynął do mojej głowy znienacka, widocznie jakiś strumień świadomości uzmysłowił mi, że jazzu będzie więcej w klubie, niż tylko na cyklu. I jeśli ktoś będzie chciał w nich często uczestniczyć to może zainwestować w karnet z kodem teraz i później będzie miał tańsze bilety. Poznanianka dla poznaniaków! (śmiech!)

[ D. P. ] Co ten projekt znaczy dla Ciebie osobiście? Jakie emocje towarzyszyły Ci przed startem cyklu jak i na pierwszym koncercie?

[ M. W. ] Myślę, że dla mnie to krok milowy w przyszłość i udowodnienie sobie, że udało mi się robić w życiu to co zawsze chciałam. Mam okazję zapracować na swoje nazwisko i swoją markę. Chcę, żeby zespoły jazzowe chcące zagrać dobry koncert w Poznaniu, wiedziały że mają dzwonić do mnie. Kiedy byłam nastolatką, wiedziałam już wtedy, że nie chcę być ani fryzjerką, ani kucharką, ani adwokatem, czy lekarzem. Wydaje mi się, że od zawsze chciałam pracować w branży muzycznej, dokładniej branży koncertowej. Marzyłam o staniu za sceną, chodzeniu korytarzami klubu z badgem na szyi, wyskakiwaniu z busa koncertowego z case’ami z merchem, dopilnowywaniu każdego elementu produkcji. Czułam, że byłabym odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu. Lubię adrenalinę towarzyszącą produkcji koncertu, poczucie gotowości do każdej nieprzewidzianej sytuacji, wymyślaniu rozwiązań w danej chwili, zarządzanie ludźmi, kryzysami, ale też ogromną radość sprawia mi przygotowanie sceny, publiki, klubu tak, żeby każdy był zadowolony.

Ten projekt to dla mnie z pewnością sprawdzenie się w roli producentki, reżyserki, bookerki, ogarniaczki całej inicjatywy. Sprawdzam swoją wytrzymałość na stres, presję czasu, multitasking, podzielność uwagi. Oprócz All-in 2 Jazz bookuję też inne koncerty do klubu, zajmuję się też promocją miejsca i naszych wydarzeń. Na szczęście mam świetnie zgrany zespół, który tylko ułatwia mi pracę. Start był dla mnie bardzo ekscytujący! Ruszyła maszyna, którą budowałam kilka miesięcy i nie wiedziałam z jaką opinią się później spotkam.
Pamiętam, że w jednej chwili, kiedy zobaczyłam pierwszy raz kolejkę ludzi ustawiającą się do bramki na All-in 2 Jazz, uświadomiłam sobie, że zaczyna się… i tak już będzie. Wierzę w ten projekt i właśnie widzę coś pierwszy raz, co będę widziała coraz częściej.
Stanęłam na przeciw kolejki i powiedziałam: “Proszę Państwa, All-in 2 Jazz uważam za otwarty, zapraszam!” i nasze progi przekroczyli pierwsi goście.

Mam okazję zapracować na swoje nazwisko i swoją markę. Chcę, żeby zespoły jazzowe chcące zagrać dobry koncert w Poznaniu, wiedziały że mają dzwonić do mnie. (…) Lubię adrenalinę towarzyszącą produkcji koncertu, poczucie gotowości do każdej nieprzewidzianej sytuacji, zarządzanie ludźmi, kryzysami, ale też ogromną radość sprawia mi przygotowanie sceny, publiki, klubu tak, żeby każdy był zadowolony.

Monika Winnicka

Drugim takim momentem był… zaplanowany jingiel naszego patronatu medialnego Radia Nowy Świat i zapowiedź naszego kolegi z Radia Afera, Szymona Liedtke. Pamiętam jak przeszedł mnie wtedy dreszcz, jakby rakieta startowała w kosmos. A kiedy usłyszałam pierwsze dźwięki Niechęci i saksofon tenorowy Alexa Clov’a, ugięły się pode mną kolana.

Jestem emocjonalną, wrażliwą i sentymentalną osobą, co uważam za potrzebne cechy w tym zawodzie, bo oprócz tego, że trzeba mieć jaja w tym biznesie, trzeba też się z tych koncertów ucieszyć.

[ D. P. ] Czego Ci życzyć w kolejnych projektach?

Poproszę o… liczną i zadowoloną publikę. I jeszcze o fajne jazzowe zespoły. Moim marzeniem jest sprawić, żeby nasz klub stał się punktem zbiorczym dla fanów i wykonawców jazzu. Więc poproszę o zaufanie, że robimy to dobrze. 


Dziękujemy za rozmowę i zaangażowanie w tworzenie przestrzeni, w której jazz w Poznaniu może brzmieć pełniej niż kiedykolwiek.

Do zobaczenia na koncertach All-in 2 Jazz w klubie 2 Progi!

banerpoziomgm
1024x1024
Redakcja Gazety Muzycznej

Redakcja Gazety Muzycznej

Jesteśmy niezależną redakcją, która skupia się na tym, co w muzyce naprawdę ważne. Relacjonujemy koncerty i festiwale, podpowiadamy, na co warto zwrócić uwagę, i wybieramy tematy z treścią - nie tylko zasięgiem. Stawiamy na rzetelność, kontekst i muzykę bez plotek i nadęcia. Zamiast gonić trendy, stawiamy na uważną selekcję.