Świąteczne życzenia Wojtka Sokoła tym razem nie skończą się na krótkim poście w socialach. Jeden z najważniejszych polskich raperów debiutuje jako pisarz, a jego pierwsza powieść „Wesołych świąt” trafi do czytelników tuż przed Wigilią. To książka, która ma więcej wspólnego z dymem z klatki schodowej i rodziną na skraju wytrzymałości niż z lukrem z reklamowych spotów.
Święta w Warszawie, które trudno będzie zapomnieć
„Wesołych świąt” to debiutancka powieść Wojtka Sokoła, wydana nakładem Wydałem – autorskiego wydawnictwa artysty. Akcja zaczyna się 23 grudnia 2021 roku, a sama premiera zaplanowana jest tak, żeby książkę czytać dokładnie w te same dni, w których rozgrywa się fabuła, tylko cztery lata później, w grudniu 2025.
To jedenaście przeplatających się narracji, jedno miasto i trzy świąteczne dni, podczas których bohaterowie – mieszkańcy Warszawy – mierzą się ze swoimi winami, wspomnieniami i decyzjami, od których już dawno próbowali uciec. Zamiast choinki z katalogu wnętrzarskiego dostajemy rodzinne napięcia, samotność przy stole, przeszłość wracającą jak refren i miłość, która nie zawsze jest prosta ani ładna.
Informacje prasowe o książce mówią wprost, że „Wesołych świąt” to opowieść o pamięci, winie, miłości i drugiej szansie, napisana z tą samą precyzją, którą Sokół od lat pokazuje w swoich wersach. To fikcja drobiazgowo skonstruowana, mocno osadzona w realiach miasta, chwilami szybka i „brukowa”, chwilami przypominająca halucynacyjny sen, w którym do końca nie wiadomo, co wydarzyło się naprawdę, a co jest tylko przerysowaną wizją.
Sam autor rozbraja powagę całej sytuacji jednym zdaniem:
„Taka tam bajeczka, mordo”
– mówi o swojej książce w oficjalnych komunikatach. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że to raczej „bajka” z tych, po których człowiek długo patrzy w sufit.
Sokół: od ZIP Składu do literackiego debiutu
Wojtek Sokół, a właściwie Wojciech Sosnowski, urodził się w 1977 roku w Warszawie. Na scenie hip-hopowej działa od połowy lat 90., kiedy współtworzył duet TPWC i kolektyw ZIP Skład, a potem legendarną grupę WWO. Z czasem jego głos zaczął być traktowany jako jeden z najważniejszych w polskim rapie: branżowe zestawienia stawiały go w ścisłej czołówce raperów w kraju, a kolejne płyty zdobywały złote i platynowe wyróżnienia.
Sokół to jednak nie tylko raper. Jest autorem tekstów, przedsiębiorcą, współtwórcą i prezesem związanej z hip-hopem marki Prosto, a także osobą związaną z radiem i projektami wizualnymi. Co ciekawe, jego historia ma też literacki rodowód – artysta jest praprawnukiem Stanisława Wyspiańskiego, jednego z najważniejszych twórców Młodej Polski. Dziennik.pl przypomina ten fakt nieprzypadkowo, zestawiając debiut powieściowy Sokoła z tradycją, z której w pewnym sensie wyrasta.
Przez lata to teksty rapowe były jego podstawową formą opowiadania historii – od miejskich kronik po bardziej abstrakcyjne fabuły, w których pojawiali się bohaterowie tak wyraziści, jak postaci z klasycznych powieści. Krytycy już przy okazji albumu „Wojtek Sokół” pisali, że raper w swoich numerach buduje całe światy, potrafi prowadzić narrację i konstruować sceny z dbałością o detale. Teraz ten sposób pisania przenosi po prostu na inny format.
„To nie jest książka celebryty”
W materiałach o „Wesołych świąt” powtarza się jedno zdanie: „To nie jest książka celebryty”. Ma to znaczenie w czasach, gdy półki księgarń regularnie zalewają autobiografie, poradniki i „inspirujące historie” sygnowane znanymi twarzami, często napisane przez ghostwriterów.
W przypadku Sokoła komunikat jest jasny: powieść firmuje własnym nazwiskiem, wydaje ją w swoim wydawnictwie Wydałem i od początku bierze pełną odpowiedzialność za to, co w środku. Onet podkreśla, że w książce „ma być prawdziwie, nawet jeśli boli” – dokładnie tak, jak w jego najlepszych wersach, w których zderza uliczny język z czułością i obserwacją świata „nie-instagramowego”.
Oficjalny opis mówi o „intymnej, dojrzałej prozie człowieka, który widział już prawie wszystko i nie musi niczego udowadniać”. Jedenastu narratorów, stolica jako tło i zjawiska z przeszłości krążące wokół bohaterek i bohaterów – to wszystko składa się na historię, która ma wciągać jak serial, ale zostawiać po sobie więcej niż chwilowe emocje.







